Poranek

Zazwyczaj wstaję o 7:00 + 1-2 drzemki to ok 7:10. Wychodzę z domu o 7:30 żeby zdążyć na wcześniejszy autobus do pracy o 7:35. Przystanek blisko, do pracy niedaleko - 10 min rowerem średnim tempem. Dziś po 4 drzemce wyszedłem z domu o 7:40... i tak idę sobie na autobus jadący o 7:46 żeby na 8 zdążyć do pracy. Mijam narożnik ulicy (tuż przy mojej bramie) i widzę jak mój autobus chowa się już za zakrętem ulicy 28 Czerwca 1956 roku... nie ma już sensu biec...uciekł...zwolniłem tempo marszu i w lekkim stresie wszedłem do spożywczego po ketchup co by tosty na 2 śniadanie lepiej smakowały. Doszedłem na przystanek i marznę... patrzę na ulicę, aut prawie nie ma, ludzi na chodnikach też niewiele... wyjąłem aparat z plecaka i wyszedłem na jezdnię. Zrobiłem szybki pstryk:


Światło było nieciekawe, wiedziałem, że w kolorze nic z tego nie będzie. Kolejny autobus przyjechał o 8:05. W pracy byłem 8:20... ale pstryk w BW mi się podoba:)
Reakcje:

2 komentarze :

  1. szaro i ponuro, ale ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę, że w tym obiektywie byłabym w stanie spojrzeć zupełnie innym okiem na mój rynek jeżycki, który oglądam kilka razy dziennie...
    Proszę o zdjęcie...
    K.

    OdpowiedzUsuń

  • Obserwatorzy

  • Obsługiwane przez usługę Blogger.